piątek, 31 sierpnia 2012

Louise Michel


Ostatnio Kinga ma dziwną manię wymyślania imion dziwniejszych, niż Jej najdziwniejsze dotąd Nilki, Smilki i inne Sowinki ;) Zapewne to pozostałości po oglądanych nagminnie Diego coś tam i Dora poznaje świat. Angielski jest tam na porządku, więc odczuwam zapędy poznawcze latorośli mocno :)

Postanowiłam zatem samodzielnie nadać imiona królikom i wpadłam na pomysł narodzin Louise Michel, a raczej Louise i Michel.


Louise i Michel są pionierkami, społecznicami i przecierają tory dotąd niedostępne dla wielu. Potrafią dużo przekazać dla innych, działają w szczytnych celach na na prawdę wysokim poziomie i z wielkim zaangażowaniem i, zdawałoby się, nie ma dla nich celów nie do osiągnięcia. 
Uwielbiają poezję, literaturę, nie pogardzą filmem czy innymi uciechami ducha. Oczywiście nader wszystko kochają bajki jako, że jeszcze bardziej niż bajki, kochają dzieci :)



Mają nieco inne sukienki, prawie zupełnie nowe rękawki przy nich, a kapelusze na głowach to totalnie francuski szyk, hit najnowszego snu ;), który wyszedł całkiem fajnie i pewnie nie raz jeszcze jakiś z kapeluszy spocznie na głowach naszych zabawek.

***

My, od poniedziałku, rozpoczynamy zupełnie nowy dla nas etap życia. Już dziś przemeblowany został pokoik Kingi i, z dziupli maluszka wyłonił się POKÓJ PRZEDSZKOLAKA! Oto bowiem, Kinga wkracza w doroślejszy okres życia i pierwszy raz, na razie ochoczo - i oby tak zostało, pobiegnie moje Dziecię do Misia Uszatka :), do grupy Zajączków, gdzie górować będzie nieco nad rówieśnikami hahaha, ale jako, że  już poznała spora ich gromadę, zabawiać będzie się przednio. 
Oczywiście już mi oczy się szklą na samą myśl i serce woła w tęsknocie, ale dzieci rosną, my się tylko starzejemy, więc nie pozostaje mi nic innego, jak otrzeć ślamtający już od dawna nos i wesprzeć tą moją Maludę, w drodze życia...nowej drodze życia :)

Przesyłamy buziaki :*

Pamiętacie o nas na Stoliczku?

czwartek, 23 sierpnia 2012

Lilka i Sowinka


Z Gdańska, oprócz wspomnień, paru muszelek i kilku fotografii, przywiozłyśmy też fantastyczny materiał w sowy.
Nie mogło powstać z niego nic innego, jak sztandarowy "wytwór" naszego rękodzieła - króliki.
Nie mogły też nosić innych imion, jak te, wymyślone przez Kingę i ściśle związane z wyglądem i charakterem.


Sowinka jest bardzo mądrą królicą. Nie raz wydaje się wręcz, że postradała wszystkie zmysły, ale to doprawdy tylko pozory. Pomocna z niej bestia, zaradna i jak nikt potrafi uczyć, szczególnie dzieci, nieznanymi nikomu sposobami. Chłoną wtedy wszyscy najróżniejsze rzeczy w radosnej zabawie, pląsach i skokach, przy muzyce śmiechu, nawet niepostrzeżenie znajdując wyjścia z sytuacji, które przygniotły ich w nieoczekiwanych okolicznościach.

Lilka natomiast jest radosna, beztroska i jakby szalona. Ma swoje, nie raz kontrowersyjne poglądy, żyje we własnej przestrzeni i nikomu nie wadzi, choć obserwator mógłby pomyśleć, że jest wszędobylska, lubi wścibiać nos w nieswoje sprawy i jak ktoś nie weźmie jej strony...jest na z góry przegranej pozycji.
W gruncie rzeczy jest jednak bardzo oddana przyjaciołom,potrafi do każdego wyciągnąć pomocną dłoń i, choć powie przy tym co na prawdę myśli, cokolwiek by jej ślina na język przyniosła...utuli i pocieszy najlepiej jak może i na już...choćby marchew jej się przypalała ;)


Obie panny są przeurocze.
Szczególnie Sowinka ma w sobie kilka nowości, które na plaży jeszcze obmyślałam...

***

Ja, my oczywiście dziękujemy za Waszą obecność.
Mniej tu dobrych dusz, co zganiam na ciepły koniec lata, ale zaglądajcie...
Cmokamy :*

niedziela, 19 sierpnia 2012

Nowe słoniczki i co w skrócie w Gdańsku nas rozkochało.

 

U nas powolutku wracamy do "normalnego" życia.
Zaprawy, co prawda, wciąż się "robią" ale siadam już do maszyny coraz częściej, a wynik ostatnich poczynań przedstawiamy.

 

 Dwie słoniczki powiły się na świat.
Obie w różach, sukienkach latem nagrzanych, pełne ciepła, pomysłowości, oddania i radości w każdej sekundzie życia.
Są gotowe pójść, choćby pieszo, na koniec świata, chłoną wszystko jak gąbka i kochają wszystko, co z wakacjami i ciepłym słońcem jest związane.


Nie ma zatem lepszych przyjaciółek ponad te Słoniczki a, zimą będą niezastąpionym substytutem letniej pory.
***

Wróciłyśmy sobie z wojaży, a w sercach przywiozłyśmy, tak potrzebne nam od dawna wytchnienie, tchnienie spokoju i odpoczynek od wszystkiego, co w kochanym, choć północnym mieszkaniu doskwierało, ze słońcem na czele ;)


Plaże przemierzyłyśmy w każdą stronę,baby polepiłyśmy i jakieś tam zamki a, gdy "fok" za dużo na plaży już nam było ;), oglądałyśmy między innymi np Most Zakochanych, jako, że zakochane na prawdę jesteśmy...choć pewnie w sobie głównie ;)


Niesamowitym wypadem było też Gdańskie ZOO. Konie do jazdy, kozy do karmienia, słonie, jelenie i inne zachwyty nie pozwoliły pozostać bez zachwytu.
Potem wizyta w CIUCIU i ręcznie robiony lizak...pełen chemii ale jakże kuszący...Lody na Jarmarku Dominikańskim, tłumy na Morenie, i ten most linowy, przy którym mama koczowała a Kinga w tą i z powrotem hahaha


A potem mamy otchłań uzależnienia i Gdańska Cafe Fikcja, którą sercem polecam, oraz jedna z knajpek Green Way. Pyszna PYSZNA!, tania, jakby rodzinna, zdrowa i że wyjść się nie chce!

 Och co to bym za czas...

piątek, 3 sierpnia 2012

Słonie zaczęły się rodzić :)

Dawno powstały, ale nie miały okazji jeszcze zagościć na blogu, dwie słoniczki. Kolejne leżą rozczłonkowane, czekając na swoja kolej i walcząc o uwagę ze słoikami...


Różowa Emma jest bardzo obiektywna i zdolna poświęcić wszystko, co posiada, jeśli może oddać komuś przysługę. Jest zdyscyplinowana i etyczna. Nie ma lepszej od niej strażniczki ogniska domowego a mama jest fantastyczną.
Jest przepełniona miłością i ogromnymi możliwościami pomocy.

Zielona Emilia jest nieco bezczelna, zachłanna i niemal w gorącej wodzie kąpana. Raczej nie wie co to nieśmiałość choć, gdy znajdzie się w wyjątkowo niesprzyjających warunkach np braku poklasku i skupienia uwagi na kim innym, potrafi zamknąć się w sobie. 
Ma duże poczucie humoru, ceni życie towarzyskie i kocha muzykę oraz przyrodę. 




Obie panie są wspaniałymi przyjaciółkami.

***
A my, gdy nie tworzymy przyjaciół dla siebie i chętnych ich przygarnąć ;), zaprawiamy w słoiki niemal wszystko, co wpadnie pod rękę.
Ostatnio pochwaliłam się tym działaniem na FB i koleżanka skwitowała wszystko
 Kinia!!!! nie zbliżaj się do mamusiiiiiiiiiiiiiii ;)))
hahahaha


Zamykamy jednak lato w słoiki, a wszystkie przepisy niedługo zamieścimy na naszym blogu kulinarnym, na którego wciąż chętnie zapraszamy :)

***

Wygasła nam tez domena sercemszyte.pl i...ktoś nam ją podebrał :o
Nad czym ubolewam i nie wiem jak zdziałać, żeby pod znanym MOIM/ NASZYM adresem nie znalazł się ktoś też sercem szyjącym...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...