czwartek, 29 listopada 2012

Reniferów tentent


Renifery, łosie, jak zwał tak zwał, tętent swój roznoszą po całym mieszkaniu.
Sporo ich uszyłam i wydawało mi się, że wystarczy na bożonarodzeniowe zapotrzebowanie to 20 sztuk ale...to kropla w morzu potrzeb a mi się już reniferki odbijać zaczęły ;)
Nic tam więc...chyba spasuję na tych kilku :)





Z wieści u nas, Kama w sobotę jednak przeszła aplazję lewego oka i tym samym mam w domu cyborga...Nie, żebym się z niej wyśmiewała, bo oko jej wyglądało zdecydowanie gorzej jeszcze miesiąc temu, ale ostatnio w marku, dwóch chłopaczków wykrzyknęło na jej widok:
- ale zaje...piec, w tym wielkim oku pewnie ma lunetę na podczerwień...
hahaha
Co pokolenie to skojarzenia ;)

***

Jak tam Wasze święta?
Pracowite pewnie ;)
Ściskamy

niedziela, 11 listopada 2012

Sowy i małe co nieco

Osowiałam na całego. Gdyby nie inne "przyjemności" szyłabym je na okrągło. To wspaniałe odstresowanie w naszych, niezbyt kolorowych teraz dniach.
Są sporych rozmiarów, mięciutkie i do prania :)


***
W ramach odstresowania i przygotowań pewnych do większych zamówień typu prześcieradła, do których zabrać się ciężko ;) uszyłam Kini poszewkę na pościel.
Wszystko, z racji "chłopięcych" kolorków upstrzone zostało różowymi kolorkami i ogromnymi troczkami przy poduszce :)


***
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, To bardzo miłe i przynoszące niesamowicie wielką ulgę. Słów mało też, ile łez niektóre maile ze mnie wydarły. Jesteście wspaniali :)
A...Kamy wyrok przesunięty jest do jutra, ale chyba wzroku już nie odzyska, więc będzie miała "wypalane" nerwy wzroku...

piątek, 9 listopada 2012

Prezentowy szał trwa a u nas ogólnie mówiąc szpital...

Że święta tuż tuż, co poniektórzy wiedzą już od zeszłego Bożego Narodzenia, a namacalnie odczuwają to już od jakiegoś września, gdy sypia się zamówienia a to, co od zeszłego roku, na ten rok zdążyło się uszyć, zdaje się małą namiastką i wciąż niewystarczające...


U nas w tym tygodniu, na "parkingu" stanął czerwony, ala maluchowy pojazd, przy którym przycupnęła anielica.
Czekają, aż będą mogły wyruszyć do nowych właścicieli, rodzeństwa z zapędami motoryzacyjnymi i upodobaniem do aniołów.

Mam więc nadzieję, że spodobają się i przyniosą rodzeństwu masę przyjemności.


***
 Do mnie wczoraj przybył bardzo długo oczekiwany rower, o którym już jakiś czas temu Wam pisałam. Niestety nie załapie się już w tym roku na wypróbowanie szos, ale cieszy i...stoi na razie w pokoju, bo miejsce mu odpowiednie szukam do stałego parkowania...
Tutaj ma złożoną kierownicę i brak pedałów ale już wygląda imponująco ;)


***
Niestety nie samym szczęściem świat jest usłany i u nas kłopoty zdrowotne zagnieździły się na całego.
To, że Kinga posmarkuje, pokasłuje itd, dla przedszkolaka jest niczym dziwnym ale...
Pies niewielki, kundel matki mojej sąsiadki pogryzł Kamę...
Bidula wychodziła z tego tydzień, potem nie zdradzała żadnych ubolewań, pobolewań czy czegokolwiek aż wstała z powiększonym okiem, co okazało się jaskrą :(
Zaczęły się krople, kroplówki i inne podania leków (nauczyć można się wszystkiego i pierwszy raz jest najgorszy - wierzcie mi na słowo bo wszystko robiłam samodzielnie...) aż...jutro będzie miała "zatruwane" oko, gdyż wzroku już się nie uratuje, a i oko zastygło w stagnacji popraw...
Masakra :(
Jutro czeka mnie ciężki dzień więc trzymajcie kciuki...


I dziękuję!
Jak zawsze...
Za Waszą obecność i miłe słowa :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...