sobota, 4 kwietnia 2015

Kilka słów o mnie






8 kwietnia, na półkach z czasopismami, znajdzie się kolejny, drugi w tym roku numer magazynu dla ludzi z pasją „Siedlisko”. Czytając redakcyjne zapowiedzi jestem pewna, że będzie ciekawym wydaniem.
Na razie jednak można kupić „Siedlisko” dla mnie wyjątkowe.

Od dawna wiem, że nic nie zdarza się bez przyczyny. Każde nasze posunięcie ma swój cel. Pracą, nauką i pokorą ludzie się bogacą a, z każdego doświadczenia trzeba zawsze wyłuskać dla siebie naukę. Nawet, gdyby świat nam się walił, możemy wyciągnąć dla siebie, z tych wydarzeń coś, co pozwoli nam żyć, działać, dążyć do celu.

Mogłabym długo opisywać co sprawiło, że w numerze 1/2015 „Siedliska” jest obszerny artykuł o mnie. Wiem, że pomogła mi praca nad sobą, dążenie do bycia szczęśliwą, ciekawość świata, wcześniejsze doświadczenia i zbieg okoliczności. Szczęście, to mało powiedziane. Ufam, że świat sprzyja dobrym ludziom. Mam nadzieję, że właśnie taka jestem.

Jaka jeszcze? Zaradna, pełna pasji, jak się okazuje, a co mnie zawsze dziwi, poukładana. Mam tak wiele zainteresowań, że zdawałoby się, że dla jednej osoby to zdecydowanie za dużo. Bardzo dużo piszę, dużo czytam, gdy znajdę czas to szyję. Otaczają mnie książki, zabawki, przede mną wciąż stoi włączony komputer a nad głową mam wielkie liście palmy, którą kupiłam „z odrzutów” w markecie, kilka lat temu. 

Jestem mamą fantastycznej sześciolatki. Jeszcze w tamtym roku prowadziłam zajęcia z gotowania, dla dzieciaków w przedszkolu. Dotąd, na ulicy, niektóre pozdrawiają mnie pytając, kiedy coś ugotujemy – bardzo mi tego brakuje…może kiedyś. 
Poza tym opiekuję się wyżlicą ze schroniska. Wymaga ona dużej uwagi, cierpliwości, spokoju. Dzięki niej pokochałam jednak rasę, pokochałam psy skrzywdzone, czekające na wyciągniętą ku nim rękę.



Z moimi dziewczynami podążam ścieżką życia. Nie powiem, żeby zawsze było nam różowo. Wiem jednak, że wciąż jest coraz lepiej. Wciąż się zmieniamy, ewoluujemy, poznajemy. Uwielbiamy biegać po łące, jeździć na rowerze w nieznane, maszerować przed siebie do bólu nóg. Zazwyczaj z tych wędrówek przynosimy skarby. Zioła, kwiaty, „chwasty”. Które przerabiamy na syropy, maceraty, susze, nie raz zjadamy w jakiejś wyjątkowej postaci.


Zawsze mam też z sobą notes. Po co mi? Bo natchnienie przychodzi bez uprzedzenia. Już wielokrotnie robiłam szklic zabawki na piasku, fotografowałam go, opisywałam. Z uwagi na to, że nie zawsze znajduję patyk do pisania…mam w kieszeniach kartki. W kieszeniach, w torbie…


Jaka jeszcze jestem?

Dowiecie się po przeczytaniu artykułu o mnie, o nas. Zapraszam do lektury. Macie jeszcze chwilkę czasu, zanim do kiosków trafi kolejny numer „Siedliska”.


Zapraszam

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...