czwartek, 13 października 2016

Poduszki sowy



Niby poduszki, niby przytulanki. Miłe, kolorowe, zachęcające zarówno do zabawy, jak i do odpoczynku.




Kiedyś uszyłam całe stado sowich poduch. Jeśliby przeszukać archiwum, na pewno się znajdą. Miały być sprzedawane na sporym jarmarku bożonarodzeniowym. Już nie będę pisała, co się faktycznie z nimi stało. Faktem jest, że na długo odechciało mi się je szyć.

Tadaaam, powróciłam z nowymi J Jeszcze lepszymi!


Obecne sowy uszyte są z wysokiej jakości bawełny. Dodatkowo mają miękkie skrzydła z polaru, minki, i co mi tam jeszcze podejdzie pod rękę. Do oczy i dzioba używam cienkich kawałków filcu. Całość wypycham antyalergicznym wypełnieniem, ogólnie niezmieniającym konsystencji – nikt jeszcze nie zwrócił mi uwagi, że moje sowy wyzionęły ducha ;)



 Te sowy są wyjątkowe. Wiecie dlaczego?



Sowie poduchy są naszymi przyjaciółmi. Można się do nich przytulić i wyszeptać największe sekrety w ich ucho – nie zdradzą ich nikomu. Można też zmoczyć ich skrzydła rozżalonymi łzami – skrzydła wyschną a na sercu zrobi się lżej. Sowy mogą przyjąć na siebie również ogrom złości. Lepiej stłuc je niż…



Szyję je z wielką starannością. Wiem, że każde dziecko chce mieć przy sobie wyjątkowego przyjaciela. Staram się więc, aby każdą z sów stworzyć na miarę marzeń.

Czy mi się to udaje, mogą potwierdzić dzieciaczki, w których domach choć jedna z poduch zamieszkała ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...