czwartek, 30 czerwca 2011

Słonie


Ostatnio, znaczy w Będzinie na jarmarku, wielu rodziców pytało o jakieś drobiazgi dla maluszków a my tylko z jednym,marnym pluszakiem byliśmy więc...
Do Wschowy, gdzie po raz pierwszy osobiście będę uczestniczyła w imprezie wieziemy 20 pluszowych, mięciutkich, niezwykle kolorowych (czerwone, żółte, niebieskie, fioletowe, różowe błękitne), z kolorowymi ogonkami słoników.


Słoniki jak widać cieszą, przyciągają i zachęcają do przytulania się :)
Kinga miała niesamowitą frajdę podczas "sesji zdjęciowej" i co rusz zmieniała pozycję, sposób trzymania czy własne miny hahaha - rasowa modelka z niej ;)
Ubawiłyśmy się na całego i mam nadzieję, że ta radość pozostanie w nich na zawsze, dając równie dużo szczęścia nowym, małym właścicielom swym :)

***

Teraz jeszcze zacznę w końcu realizować zamówienia wcześniejsze (Katrina przepraszam jeszcze raz) i usiądę do niesamowitej lali w stylu Kokeshi - wyzwanie dla mnie niesamowite i wciąż "chodzi" za mną krok w krok nachodząc mnie pomysłami, rozwiązaniami, no i uszyje kolejną lalkę w stylu Wiktorii bo...tęsknię za nią, mając w głowie pomysły udoskonaleń :)

***

Ściskam Was gorąco :*
Dziękuję - wiecie prawda :) ?

***

A o candy wszyscy pamiętacie?
No...dalej mi tu :>
hahaha

niedziela, 26 czerwca 2011

Kolejny Franciszkanin i chłopaki rozrabiaki

Chłopaki nie chcieli się fotografować. A to łapką któryś pomachał, a to "uszy" drugiemu pokazał, szary rzucił się na kolana, czym wywołał okrzyki - nie zawsze cenzuralne, ale za to głośniejsze niż całe zamieszanie.
Wyszło więc jak załączam i spakowane w torbę pojechały :)


Do nich dołączył drugi w historii Franciszkanin.
Nie wiem czy poprzedni przyjął się u obdarowanego, ale "zamawiającemu" tak się spodobał, że postanowił chcieć brata dla siebie.
Niestety materiał z których habity szyłam nie chciał się namnożyć gdzieś w kącie i temu nie można zakładać kaptura na głowę, ale myślę, że nie jest to jakiś wielki mankament. Niestety tylko na tyle wystarczyło mi dawno posiadanego, czysto francuskiego materiału, z którego uszyta była NIGDY NIE NOSZONA spódnica :)))



***

I to tyle z prac na dzień dzisiejszy. Jeszcze anioły się "obrabiają" i pokarzą na dniach ale ogólnie szyłam na jarmark w Będzinie, który odbywając się dziś już dostarczył mi wielkiego zaskoczenia i radości.
Otóż podobno już dwie osoby podeszły do stoiska wskazując na króliki z całkowicie trafnym stwierdzeniem
- ooo to MamyKini :)
Szok. Mąż urósł jeszcze bardziej, a wielki już jest hahaha

Ściska Was więc, żałując, że nie mogę być osobiście obecna na tych wszystkich bajeranckich spotkaniach :)
Może kiedyś :)

***

Przebieram już nóżkami przy kolejnej lalce.
Czeka mnie jeszcze Wschowa - boszzz ile tego :)))

A wszystkim odwiedzającym dziękuję, a komentujących szczególnie ściskam :*

środa, 15 czerwca 2011

Jarmark Rzemiosła i Rękodzieła w Będzinie oraz Mieszczański Jarmark Produktów Tradycyjnych we Wschowie.




Zachęcona masowymi i bardzo miłymi komentarzami poprzedniej lalki, nie porzuciłam pracy w kąt ale jednak zajęłam się Jarmarkiem Rzemiosła i Rękodzieła w Będzinie, na który zapraszam :)
Szyję teraz "szaraki", misie i pracuję nad kombinacją alpejską udoskonalenia lalki :)
Niedługo mam nadzieję znowu zaskoczyć :)

niedziela, 12 czerwca 2011

Wiktoria!


No i stało się Taraaaa!
Szycie zajęło mi cały dzień. Całe szczęście, że obiad miałam z poprzedniego dnia, bo Kinga po drzemce nie miałaby co jeść - tak mnie to wciągnęło :)
Następne kroki już szły wolniej.
Dlaczego?
Bałam się zepsuć to, co już bardzo mi się podobało...
Lala odsiedziała więc swoje, opatrzyła się, przetrzymała nerwy i...dostała twarz :)


Tak powstała Wiktoria!
Prawdziwa Wiktoria, moja wiktoria kolejnego kroku w nauce szycia, kombinowania lal, może coraz bardziej tworzenia...
W...urodziny narodziła się :)


Jest słodka, cukierkowa wręcz, delikatna, ujmująca, spokojna i bardzo wyrafinowana w sposobie bycia.
Prawdziwa z niej dama, romantyczna dusza, potrafi rozkochać każdego - ja jestem bynajmniej w niej zakochana :))))

Ma 52 cm, bo jakoś większe rzeczy bardziej mi się podobają... :)

***

Dziękuję Wam za nią.
Wam, bo jakby nikt tu nie zaglądał, nie komentował, nie pisał maili i nie zaczepiał na gg...nie chciałoby mi się nic robić.
I Wam kupującym...bo jakby wszystko mi w domu zalegało, przeszło sto prac z hakiem kurzyło się na półkach też nie chciałoby mi się nic robić.

Chylę czoła!
Buziaki

sobota, 11 czerwca 2011

Candy urodzinowe


Tak się składa, że parę(dzieści) lat z hakiem, temu narodziłam się "uszczęśliwiając" tym co najmniej pół świata hahaha

Z tej też okazji ogłaszam urodzinowe candy.

Od 11 czerwca do 11 lipca proszę zapisywać się pod tym postem, umieszczać obrazek z odnośnikiem na swoim blogu i uczestniczyć w naszym życiu - będzie nam bardzo miło :)

Do wylosowania będzie....jak zwykle niespodzianka :) co cieszy, biorąc pod uwagę, że wciąż się rozwijam hahahaha

Buziaki ślę :*

czwartek, 9 czerwca 2011

Ksiądz z krową


Nie mam co za bardzo się rozpisywać na temat...


Krowa jaka jest każdy widzi :)
Przyjazna Bialusia nie pobodzie ale za to miłością sypnie.

Królik za to to...Franciszkanin :)
Jeden z księży zamówił go dla swojego przyjaciela - ale mogę się mylić.
Franciszkanin ubrany jest zatem w habit tego zakonu i przedstawia sobą wszystkie wartości zgromadzenia :)
O dziwo wyjątkowo szybko, miło i bezproblemowo mi się go szyło :)


Mam nadzieję, że parka się spodoba :)

***

Mam mega problem z internetem.
Zachciało mi się oglądać film z gołą pupą Małaszyńskiego, którą i tak przeoczyłam i zjadłam tym samym szybie łącze...Muszę wytrzymać na wolniusienkim z najwolniusienkich jakiś tydzień więc przykro mi, ale nie poodwiedzam Was :(

Ściskam

wtorek, 7 czerwca 2011

Monika


Niezwykle eteryczna i jednocześnie elegancka Monika przykuwa spojrzenie swą nienaganną gracją, manierami damy i charakterem panienek z dobrych domów.
Pełna szaleńczych pomysłów jest wspaniałym kompanem, szczególnie na pochmurnie nudne dnie, ale potrafiąc pohamować niestosowne zachowanie, z najbardziej brojącym brzdącem można ją pozostawić, bez strachu, że dom legnie w gruzach.
Szczególnie dziewczynki lubiące zabawy w popołudniowe herbatki ją uwielbiają, bo jest urocza, delikatna i potrafi zabawiać ciekawą rozmową.


Dużo ma ubranek, ale tutaj założyła suknię letnią z białą górą i spódnicą różową w białe kropki, fantazyjnie upiętą na dole. Pas opasała delikatnym paskiem z trzeba różowymi guziczkami, a na ucho "przysiadł" jej delikatny motyl.

czwartek, 2 czerwca 2011

Jolanta


Jolanty żyją blisko natury i spraw materialnych. Można powiedzieć, że trzymają się ziemi. Lubią kwiaty i przyrodę, lubią, gdy wokół nich jest kolorowo, gdy świat jest bogaty, a życie obfituje we wrażenia. Cenią sobie dobrobyt, dobrze urządzony dom i obrazy na ścianach. Często interesują się sztuką lub mają talenty muzyczne. Nie są więc wcale jakimiś przyziemnymi materialistkami. Przeciwnie, mają wiele zrozumienia dla życia duchowego i duchowego rozwoju.
Pociąga je wszystko, co romantyczne i mistyczne, bywają tajemnicze i potrafią wędrować po magicznym świecie swojej wyobraźni. Są uczuciowe, ale też uwodzicielskie, a na mężczyzn wywierają iście magiczny urok.


Czy więc znacie Jolantę. Znacie!

Tutaj ubrała się w soczyście letnią sukienkę a na uszy przyczepiła kwiatek.
Śliczna jest.

***

Dziękuję Wam gorąco za odwiedziny i przemiłe słowa.
Buziak (jak to Kinga mówi)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...