piątek, 27 sierpnia 2010

Malina i Kacper


Rodzeństwo dla kuzynostwa :) powstało między kartkami a wielkim wyzwaniem ilościowym do którego już się szykuję.
Szalone z nich króliki.

Malina uwielbia egzotykę, ciepełko i wszechobecną radość. Uwielbia śmiać się, dokazywać i zgłębiać najróżniejszą wiedzę. Ponad wszystko kocha kochać i być kochaną a swe uczucia oddaje grzejąc podczas jesiennych nocy :) Jej pasją są Czarne Lądy, etniczność i muzyka wturowana tamtamami :)

Kacper jest za to spokojniejszy w zapędach. Wesoły z niego chłopak ale bardzo wstydliwy, choć na pozór udaje niezłego chojraka. Klata do przodu, bystry wyraz pyska a w duchu tęsknota do ciepłego kącika i choć odrobiny czułości to cały on. Dlatego jest fantastycznym opiekunem...nie pokarze, że się boi, obroni i stawi czoła wszystkim niepowodzeniom ale z drugiej strony ma serce na dłoni :)


Malina w sukience malinowej choć z rodzimie brzmiącym imieniem wygląda jak mieszkanka jakiegoś egzotycznego państwa. Nie wnikałam już w jakim zakątku świata znalazła się chwilowo i zakupiła ubranie w jakim się prezentuje ale nic pospolitego mi już do niej nie pasowało jak dostała szeroką sukienkę i niebanalny kapelusz.
Kacper za to jak to Kacper nie zaszalał z ubraniem ale prezentuje się równie ładnie. Ogrodniczki choć mało wytworne są za to niesamowicie wygodne, a u niego to właśnie się najbardziej liczy. Czapa ciepła, z daszkiem i ochroni przez zimnem ale i zakryje wrażliwy i mało opalony :) pyszczek przed słońcem.


Ps: Marnego mieli fotografa ale wiecie co...
Uwielbiam kiepskie foty królików hahaha (innych chyba też robię nie potrafię hahaha) . Gdy przyjeżdżają do nowych właścicieli on robią takie OCHHHHH a tak to robili by tylko och ;)

sobota, 21 sierpnia 2010

Kartki - wcale nie szyte :)


Kartki powstają na zamówienie. Zakopałam się w nie na całego. Spora ilość ma być wykonana a...no to nie moja domena no... Wolę szyć i podziwiam stokrotnie osoby, które prezentują na swoich blogach tego rodzaju cudowności. Moje są jakie są ale też sercem...robione więc mam nadzieję, że spodobają się i głównym i pośredniemu nabywcy - jak to fachowo określił ktoś hahaha


Skoro więc już robię co robię postanowiłam wykorzystać moje wytwory do Szufladowego Wyzwania, które nosi tytuł "Gothic dream" :)
Sprostałam?


Wierzę, że każda potwora znajdzie swego amatora hahaha

wtorek, 17 sierpnia 2010

Blanka


Ciemnoskóra Blanka, zwiewna niczym wietrzyk delikatnie owiewający źdźbła trawy pokryte rosą wczesnym rankiem jest właśnie takim królikiem.
Drobna twarz, ufne spojrzenie i ten błogi spokój wypływający z niej dodają człowiekowi wytchnienia po całym dniu. Przytulenie Blanki od razu daje bowiem odprężenie i aż bujanie w obłokach z lubości odpoczynku.
To po prostu Blanka. Blanka = Spokój.


Ma na sobie orzeźwiającą od samego patrzenia sukienkę w delikatne bukiety, wiązaną na szyi, kapelusz w odcieniu mięty i żółty niczym kaczeniec na łące kwiat przy nim.
Nic jej więcej nie potrzeba.
Jest śliczna...nieskromnie mówiąc a jej błękitne spojrzenie na pewno zauroczy nową przyjaciółkę.

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Justyna


Justynka jest pierwszym różowym królikiem i nad wyraz dobrze wyszła, choć bałam się tego nieco pokulkowanego materiału :)
Ubrała się jednak w białe spodnie z mankietami, tunikę bardzo subtelnie brązową w białe kwiaty, która została przyozdobiona dodatkowo koronką i różowym, filcowym kwiatem, a na głowę wciągnęła biały kapelusz w trakcie pracy przyozdobiony różowym, filcowym kółkiem i na prawdę wygląda całkiem "smacznie". Takie z Justysi lody truskawkowo-śmietankowe w brązowym wafelku wyszły hahaha

Ale nawet to porównanie oddaje jej naturę. To bowiem bardzo słodka królica. Przytulaska na całego, sypiąca komplementami na każdą okazję, kochająca wszystko co ją kocha, wesoła, pogodna, przyjacielska i opiekuńcza.

Jest delikatna, łatwo ją urazić ale nie gniewa się wiekami. Nie raz rozpłacze się, zasmuci...ale po chwili znowu się śmieje bo świat ze łzami w oczach jest strasznie smutny - tak mówi :)


Patrzy ufnie przed siebie :)

niedziela, 15 sierpnia 2010

Zefiryna


Zefirka dostała imię bardzo przemyślanie ponieważ miało być nietypowe, dostosowane do niej wyjątkowo mocno i oddające ją całą.
Zefiryna jest bowiem jak zefir - szybka, delikatna, orzeźwiająca, pełna niespotykanej nadziei i taka...taka nie do opisania - motylki ma się w brzuchu :)


Jest hmm architektoniczna - jak dla architekta zieleni hahaha bo i sukienkę ma jak projekt ogrodu i ogólnie uwielbia rośliny, przyrodę...ale...usiadła i proszącym wzrokiem pisnęła - Gosia...weś pokarze, że umiem też inne rzeczy robić...No i patrzcie jak pomaga w pieczeniu ciasta ze śliwkami :)

czwartek, 12 sierpnia 2010

Siostry

Są jak wiosna, lato i jesień...każda inna a każda tak z sobą związana, że nie wyobrażalne jest życie bez poprzedniej i następnej :)


Wszystkie mają sukienki z kokardkami, spodenki al'a galocichy i torebki.

***


Na początek przedstawiam Rudą Zochę :)
Normalnie nic innego mi do niej nie pasuje. Gdy ujrzałam ją pierwszy raz od razu wiedziałam, że to Zocha.

Jest nieco zarozumiała, wścipska ale i wesoła. Zagada na śmierć, opowie w największych szczegółach film, który akurat wciąga i śpiewa od samego rana - co nie raz przyznać trzeba, że bywa uciążliwe ;)
Wesoła z niej kobieta. Mimo wszystko kochana. Uwielbia się przytulać, tańczyć, biegać i skakać. A gdy użyje się zatyczek...hahaha...można nawet przy niej odpocząć :)

Maryśka to drugi z rudzielców.
Pędziwiatr z niej że szok. Usiedzieć w miejscu nie może, załatwia tysiące sprawa - najlepiej na raz, broni najmniejszych nawet zwierząt, chodzi na pikiety i odżywia się organicznie :)
Gaduła, śmieszek, podjudzacz nieco, buntownik - to cała ona.
Gdy diabeł nie może to Maryśkę pośle - tak się u nas mówi hahaha


Agata natomiast jest najbardziej z trójcy zrównoważona. Poważna, nieco cicha, bardziej obserwująca niż działająca. Zawsze znajdzie mądrą radę, pocieszy gdy trzeba i wskaże wyjścia z trudnych sytuacji. Uwielbia czytać, pisać i muzykę poważną.
Poza tym, mimo twardego stąpania po ziemi wciąż marzy o wielkiej miłości, uwielbia kwiecistości i płacze na filmach. Jest pełna melancholii i marzeń.


Niestety dwie jedną razem, jedna odłącza się i zaczyna życie sama...ech szkoda.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Alicja i Owocowy Raj w Szufladzie :)


Alicja jest zmiksowaną Dalią z Paulinką hahaha Ma bowiem wiosenne, słoneczne kolory Dali w kroju niezapomnianej sukienki Paulinki, którą notabene teraz zamierzam powielać :)


Jest wyjątkowa. Na prawdę wyjątkowa.
Nawet sam fakt, że zdjęcia ma robione już w nowym domu rodzinnym bo u nas tak szybko wskoczyła w karton, że już za późno było ją wyciągać i sesję pstrykać, nie dziwi. Jest wyjątkowo wesoła, wszędobylska, gadatliwa, rozśpiewana, niesamowicie towarzyska, że dotrzyma kroku najbardziej ruchliwemu z ruchliwych dzieci. Przy tym gdy trzeba posłucha, zaduma się gdy przyjdzie chwila, zmęczona przycupnie grzecznie i regenerując siły będzie wyglądała anielsko spokojnie.


Ma na sobie kolorową sukienkę plisowaną u góry, ozdobioną delikatną kokardką z koralikiem, kapelusik z różowym, filcowym kwiatem i galocichy :)

Postanowiłam zgłosić ją do Owocowego Wyzwania w Szufladzie :)

piątek, 6 sierpnia 2010

Dyzio rodem z Francji.


Dyzio tak spieszył się do nowego przyjaciela, że musiał wyskoczyć z kartonu i jeszcze szybko zapozować do paru fotek. No ale jeśli ja wybierałabym się w taką podróż, w jaką zapewne on wyruszy też bym się spieszyła zapominając o świecie :)

A fajny jest ogólnie. Takie nieco "misiowaty" mimo stuprocentowego ciała i ducha królikowego :) Skacze bowiem wszędzie zaglądając z ciekawością w najmniejsze nawet szparki, uwielbia siedzieć w kąciku chrupiąc głośno marchewkę - co widać po tuszy :) ale ponad wszystko kocha zabawę. Śpiew, recytowanie i taniec to jego całe życie. Poza tym nieco pokibicuje, gdy fajny mecz się nadarzy, przy kuflu mleka posiedzi gdy ciekawy rozmówca się nawinie, nawet obrazy maluje gdy zachłyśnie się wyjątkowo ładnym krajobrazem.

Ot taki Francuzik artystyczno-towarzyski się narodzić w naszym domu :)


Ma ubranko w barwach kraju. Bluzkę w poprzeczne paski, czerwone spodnie i beret niebieski na głowie. Szczególnie ten bardzo mu się podoba bo i francuski nieco jest i polski...moherkowy :) Do tego przewiązał na szyi szal czerwony, ciepły ale i elegancji i...tak jak wcześniej napisałam, musiał w biegu wyskakiwać do pamiątkowych fotografii bo już w drodze był niemal :)


Udanych zabaw Wam życzę - Dyziu i Dyziu :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...