sobota, 26 lutego 2011

Ewa :))

Ewa!
Dlaczego Ewa?
Bo Ewa powstała z wielbłąda, królika, anioła, mojej wyobraźni, chęci i starań :))))
Dawno już chciałam uszyć takiego królika ale za skarby żadne nie mogłam znaleźć odpowiedniego szablonu. Prośby na wielu blogach też spływały na nadziejach. Gdy zatem odezwała się do mnie dziewczyna chcąca takiego właśnie królika (po prawej stronie zdjęcia zbiorowego zdjęcie, które mi przysłała) przygarnąć miałam nie lada "zagwustkę" :)
Bardzo chciałam jej go uszyć ale jak?
Już miałam odmówić ale usiadłam pełna zapartych chęci i...zmutowałam to i owo, niemal w Frankensteina się bawiąc...a potem spać z przejęcia nie mogłam hahaha

Ewa zatem dlatego, że jest pierwsza, że jak z Adama powstała i, że da początek całym stadom hahaha



Przedstawiam zatem Ewę. Pierwszego naszego królika skandynawskiego :)
Ma 64 cm wzrostu, smukłą posturę i radość wewnętrzną jakich mało. Jest wyjątkowa, przeurocza i taka...taka, że sen odbiera z wrażenia :)))
Ma zielone rybaczki, spokojną tunikę i radosną kokardę na uszach.

Oj jestem dumna z siebie, z niej, z własnych możliwości, które wciąż poznaję i w ogóle z wszystkiego :)
Taką radość mi daje, że nawet żadne mrozy nie są w stanie ostudzić moich zapałów wszelakich :)

Och!
***
Ściskam wszystkich odwiedzających i zachęcam do pisania :)
Kochani pamiętajcie...zbliżają się urodziny Kini, a co za tym idzie...koniec candy i niesamowicie radosna niespodzianka :)

czwartek, 24 lutego 2011

Różane anielice.


Jak pisałam wcześniej, jaki widzieliście w poście o Sophie delikatny niczym jedwab, biały materiał w róże, bardzo podoba się wielu, co szybko uszczupla małe zapasy, już nie do odnowienia...a u mnie sprawia, że królują wciąż i niepowtarzalnie anielice w tym własnie deseniu.


Ciężko jest zrobić takie same ale jednocześnie inne anielice więc pozostają mi raptem rzęsy, włosy i dodatki do pełnego szaleństwa hahaha Jeszcze skrzydła ewentualnie mogę zmieniać ale...no tak nie lubię tych tradycyjnych, dużych że szok ;)

Obie Anielice mają zatem różowe gorsety, kwieciste suknie i blond włosy.
Jedna jednak jest typową trzpiotką z rozwianymi włosami i grzywą podskakującą radośnie w rytm jej pląsów i uników, a druga jest bardziej dystyngowana, poważna, karcąca wzrokiem, choć zalotnie machająca rzęsami do każdego.
Obie jednak kochają na całego, ufają intuicji i opiekują się domem na całej linii :)

***

Mamy zatem co pakować w pudła :) Kinga ma z czym stać w kolejce :) a mama nie nudzi się wieczorami ;) Za co z całego serca dziękujemy i polecamy się :)

Przypominamy o candy ;)

wtorek, 22 lutego 2011

Sophie


Coś ostatnio wszyscy zakochiwali się w Aniołach, więc szyłam je na potęgę. Szczególnie ukochali sobie też materiał w róże, więc gościł u mnie często.

Gdy więc odezwała się do mnie Mama Milenki, już nie patrzyłam, że doszłyśmy do porozumienia z materiałem w róże, ważne było, że chciała KRÓLIKAAA :)


Miał być w stylu anielskim, z sukienką w różyczki, z koronkami, romantyczny.
Jak usiadłam do szycia aż mnie głowa bolała z zastanawiania się, jak uszyć to, co zobaczyłam w głowie od samego początku. Nie szyłam nigdy takiej sukienki, nie wiedziałam jak rozwiązać drapowania, upięcia i prawie wszystko to, co na króliku "uszpilkowałam". Przeszłam się jednak po mieszkaniu, zajrzałam czy Kinga smacznie śpi i...


Suknia powstała w oka mgnieniu, do tego majciochy z delikatnego materiału biało-różowego, jeszcze kapelusz...tu koronka, tam wstążeczka, jakiś kwiatek, na przegubie łapki ozdoba i oto narodziła się Sophie.

Sophie, jak na Angielkę przystało, ma nienaganne maniery, jest damą z krwi i kości, i choć krzyczy, tańczy i śpiewa nikt nie może jej zarzucić, że przede wszystkim nie kocha swojej Milenki. Każdego bowiem obdarza miłością bezgraniczną a zabawy, jakie im funduje są wspaniałe, zajmujące i odpowiednie.
Tryska szczerością, zaraża radością a serce ma jak na dłoni.

Ruszając w podróż mocniej zacisnęła koronkę majciochów, przygładziła plisy sukni, zawiązała dokładnie kapelusz pod brodą a wskakując w woreczek jeszcze uroniła łzę rozstania i już z pełnym uśmiechem machała łapką żeby znaleźć się szybko u swojej Pani :)

Dla mnie była to sama przyjemność a słowa na FB Mamopedii, gdzie znalazła mnie Mama Milenki zatykają dech, wyciskają łzy wzruszenia i sprawiają, że wierzy się, że robi się coś na prawdę wyjątkowego...

***
Ściskam Was wszystkich, odwiedzających. Jestem taka szczęśliwa, że każdy na dzień dobry dostaje tu buziaka :*
Dziękuję.

niedziela, 20 lutego 2011


Ile przeszłam z tym aniołem to głowa mała. Nie będę opowiadała w szczegółach, ale choć szyłam go z pełną przyjemnością, szybko i bez niespodzianek końcowych ;) namęczyłam się z ... eh, ważne, że jest :)


Czerwona spódnica z wysokim stanem, jasna bluzka z krótkim rękawem i żabotem z koronek, a wszystko kropkowane, jak przystało na zabawnego, wesołego, pełnego polotu Anioła :)

Do tego spódnicę przyozdobioną ma koronkami, włosy upięte w wysoki ogon koński tworzą oryginalną fryzurę, rodem jakby z dawnej Francji :) no a w puklach widnieje kwiat.

Ot takie pomieszanie z poplątaniem. Radość z wyniosłością, powaga z wygłupami, pewnego rodzaju wycofanie z zalotnością, frywolnością :)

W rzeczywistości o niebo ładniejszy niż na tych, jak zwykle, mało udanych zdjęciach ;)

I frrrrr...

piątek, 18 lutego 2011

Chwalę się

W końcu mogę napisać, że moje anioły z candy doszły do swoich właścicieli. Kasia i Nika dostały je już jakiś czas temu i postanowiłam okraść je z fotografii :P (mam nadzieję, że mogłam) no a Larisa, ku mojemu zadowoleniu, zgłosiła przybycie swojej anielicy dwa dni temu.
Mam teraz więc nadzieję, że wszystkie trzy anielice już roztaczają opiekę w nowych miejscach zamieszkania a same przesyłki podobają się dziewczyną i posłużą do stworzenia czegoś interesującego.
Nie kombinowałam bowiem i każdej z nich ofiarowałam to samo...żeby kłótni nie było hahaha
Anielice zostały bowiem doposażone w parę materiałów i koronek, które Kasia tak ślicznie pokazała na swoim blogu :)


Ja natomiast (fanfary) dziś otrzymałam przesyłkę z dalekiej Tunezji :)
TuKara obdarowała mnie nie tylko nieliczną wygraną w zabawach blogowych, ale wygrana ta była tak boska, jest tak boska, że słów mało żeby opisać radość jaką mam od momentu odebrania przesyłki :)


Wielbłąd Kiniowy od samego początku przytulany jest z wielkim namaszczeniem a ja...cóż tu ukrywać, dostałam przekąskę bogów :) ulubioną Chałwę (na opakowaniu nazwana jest Halwa Chamia) !

Do tego kartka z Tozeur no i kartonik!


Pytanie co z tym kartonikiem, że tak się cieszę? Hahaha. Odpowiadam od razu, bo każdy się pyta...

Kartonik jest z dalekiego kraju - to raz, dwa, że obklejony fajowymi znaczkami, trzy, że znaków rewizji celnej i innych macań ma tyle, że chyba nie miałam jeszcze tak wymacanej przesyłki jak ta hahahaha

BOMBA!

Droga TuKaro - szczęście moje nie zna granic - dziękuję :*

czwartek, 17 lutego 2011

Zielony


Nie robię nic?
Ależ robię! Hurtowo :P
Nie pokazywałam więc większości prac bo praktycznie do Walentynek moje wieczory zdominowały szaraki, różniące się jedynie kolorem serc i kierunkiem rozwiania włosów...

Inne rzeczy zapominałam sfotografować...

Tego oto Zielonego przysłała mi Jego Właścicielka nowa.
Na tle szarości prezentuje się okazale i przyjaźnie.
W gruncie rzeczy jest jednym ze spokojniejszych aniołów. Bardzo cichym, melancholijnym i niezwykle uczuciowym.
Każdą rzecz przeżywa, długo trzeba go namawiać żeby wyjawił przyczynę swego zamyślenia i kocha ponad wszystko. Często wzrusza się na filmach, pociąga nochem na widok promyka słońca, których wypatruje z wielką nadzieją i zacałowałby, zaściskał wszystkich, że aż nie raz tchu nie można złapać :)
Jest strażnikiem ogniska domowego jakich mało.

Myślę, że będzie dobrze opiekował się mamą Martą, Uleńką, tatą i każdym, kto się nawinie :)


poniedziałek, 7 lutego 2011

Candy urodzinowe - zachęta ;)


Rozchorowałam się nieco, szybko i dokuczliwie. Nie kombinuję więc za wiele ale powolutku dłubię nagrodę w Kiniowym Candy Urodzinowym...
Może te parę pstryków będzie dla Was zachętą do jeszcze liczniejszego uczestnictwa w nim :)

czwartek, 3 lutego 2011

Aby chusteczki ciepło miały :)


Dostałam "tęczowy"kawałek materiału o strasznie śliskiej powierzchni. Nie znam się na tkaninach więc powiem tylko tyle, że jedynie na ozdobne poduszki mi pasował. Piękny był i chciałam upiększyć nim moje pomarańczowo żółte mieszkanie no ale ni w ząb z ilością mi nie odpowiadał więc...

Postanowiłam przyodziać koleżankom chusteczki w ten jakże grypopodatny czas.

Oczywiście nie życzę nikomu choroby ale jakby co...na placu zabaw (krytym placu zabaw) panie mocno obserwowały moją świecącą rzecz, aż jedna nie wytrzymała i zaciekawiona zapytała cóż to...
Odfrunęłam :)


Może tego tu nie widać ale materiał zgrabnie przechodzi od niemal bieli po ciemną zieleń :)

***

Oczywiście serce rośnie jak widzę kolejne komentarze pod moimi pracami.
Cieszę się, że Szaraczki tak się wszystkim podobają :)

Zapraszam też wszystkich na Candy - nie bójcie się...będzie fajnie :). Niedługo wyjawię po kawałku co też dla Was przygotowałam :)

wtorek, 1 lutego 2011

Szaraczki nr 3 :)


Szaraczki znowu przewinęły się przez nasz dom.
Zdążyłam jedynie namiastkę uwiecznić na zdjęciach bo niemal spod igły wyfruwały w kraj :)
Cieszy mnie to więc i szyję je zawzięcie, choć w głowie mam mnóstwo nowych planów.


Tutaj wykorzystałam pomysł Mamy Magdy, która z kartoniskiem skarbów przysłała uproszczenie skrzydeł :)
Długo nie wiedziałam do czego zastosować jej patent.
W końcu taraaa skrzydła anielskie jak delikatnie motyle zatrzepotały koronkami na zakochanych aniołach :)

***
Dziękuję Wam Kochane!
Ostatnie posty zaszczyciło mnóstwo osób a mi aż uśmiech nie schodzi z twarzy :)
To bardzo miłe :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...