piątek, 17 lutego 2012



Pewna Pani zamówiła króliki...



Króliczka, nazwana przez Kingę roboczo Ciocią, miała być prezentem dla Niemowlaczka. Uszyłam więc królicę delikatną, różową, wyjątkowo kochającą i szalenie opiekuńczą. Ubrałam ją wiosennie jako, że nie tylko wiosna niedługo nastanie, ale i rodzące się życie jakoś tak bezpośrednio przypasowało mi do radosnego świata pierwszych promyków słońca...



Piłkarz za to miał być prezentem dla Jej Synka. Ubrany w krótkie spodenki wyglądał mi goło, więc założyłam mu długi dres z lampasami i bluzę, a na głowę wcisnęłam daszek. Niestety zupełnie zapomniałam o piłce i ewidentnie jej brakuje.
Obiecuję ją niedługo dosłać...
Żeby projekt był bardziej udany niż okazał się teraz...

***


Ja chyba jakieś przemęczenie wiosenne łapię.

Kama, nasz pies schroniskowy, też ma jakieś odbicia pod czaszką i jako, że spałam po 2-3 godziny w nocy, postanowiłam częstować Ją przed snem tabletkami uspokajającymi...Tak się bowiem porobiło Jej w życiu, że zimę przechodzi strasznie, zamieniając się z psa w jakieś bojaźliwe o wszystko COŚ. Dotąd jak jechała solniczka, samochody, ktoś szedł ulicą, już miałam biegi po mieszkaniu, ale od niedawna nawet cisza powoduje u Niej leki i na prawdę denerwujące zachowania...
Nie wiem co z Nią robić...

***


Ściskam Was gorąco i dziękuję za wszystko.
To tak wiele znaczy...

6 komentarzy:

  1. Jakie fajne króliczki:) Faktycznie przydałaby się piłka dla piłkarza.
    Z psami tak jest czasem, ja mam kota co się wszystkiego boi, nawet zabawek brzęczących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A najgorsze jest to, że do tej piłki przysiąść nie umiem...

      Kot bojący się zabawek...oj, tez nie fajnie

      Usuń
  2. zabaweczki świetne pozdrawiam was gorąco ale z pieskiem to lepiej do weterynarza ,nie ma co.zapraszam do mnie na candy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga...weterynarz jest jeszcze bardziej bezsilny niż ja. Wydaje mi się, że to jest po prostu stres pourazowy. Była bita, znęcano się nad nią i wszystko to pozostawiło znak w psychice...

      Usuń
  3. piękna parka!!!szkoda suni :-( A pączki wyszły rewelacyjne - okrzyknięte przez Oliwę "makaronami" - ze względu na ich wygląd przed wrzuceniem na olej ;) no ale jednak MUSOWO muszą być polukrowane, bo posypane samym cukrem nie znalazły uznania ani u dziecia ani u małżonka ;) DZIĘKI za przepis :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Asico cieszę się strasznie!!!!! Ja te pączki też przekrajam i nadziewam pastami....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...