wtorek, 28 lutego 2012

Golaski



Postanowiłam się zrehabilitować.
Pierwsze moje prace przeznaczone były dla najmłodszych, potem chyba poszłam razem z dorastaniem Kingi, tworząc kolejnym coraz to inne stroje, które dla maluszków niekoniecznie się nadawały.
Wróciłam więc do najmniejszych i uszyłam parę golasków...



Sa wykonane z milusiego materiału, mają wesoły i kolorowy nos, oraz kolorowe uszy. Reszta zależy od wyobraźni dziecka. Jeśli chce je ubrać...nie ma sprawy, ale jeśli chce mieć wesolutkie, jaskrawe zwierzątko do zabawy...już nie musi się trudzić z falbankami i tym podobnym :)



Mam nadzieję, że golaski przypadną wszystkim do gustu i zagoszczą w niejednym domu i to w całkiem niewygórowanej cenie, która nie zostanie podbita przez przesyłkę, bo można je upchać w kopertę i nic im się nie stanie :)

***


Ja starym zwyczajem dziękuję za wszystkie komentarze i liczne odwiedziny.
Bardzo to miłe i pokrzepiające :*

piątek, 24 lutego 2012

Powrót do Bożego Narodzenia



Nie myślałam, że pod koniec lutego, gdy większość już wiosnę wita, ja nadal będę kombinowała szyjątka w tematyce Bożego Narodzenia :)
A jednak :)
Miła Karolina, która w Łodzi zakupiła u mnie, zdaje się reniferka i anioła, zgłosiła się do mnie bowiem po kolejne kopytne, które z przyjemnością uszyłam.
Miały być podarunkiem dla dorosłych więc starałam się, by mimo wszystko były ponadczasowe, a nie tylko i wyłącznie bożonarodzeniowe :)




***


Poza tym mam masę pomysłów ale z czasem krucho.
Walczę też ciężko, na razie przegrywając, z chronicznym zmęczeniem i podłamaniem ducha, co niewątpliwie zdradza, że wiosna się zbliża a mnie dopada wiosenne przesilenie...No innej możliwości nie biorę pod uwagę...

Ściskam Was więc gorąco, ale resztkami sił, starając się mimo wszystko i prawie za wszelką cenę być dobrą mama i jakimś tam partnerem zabaw...

poniedziałek, 20 lutego 2012

Pani Biskupianka



Kolejna nowość. Szyło się panią fantastycznie, dopóki nie przeszłam do kopki czyli tego gniazda na głowie...Nie widziałam na własne oczy owego czegoś a ze zdjęć niewiele możne wywnioskować, więc po bardzo długich kombinacjach i mega nerwach, postanowiłam uprościć wszystko i tak oto powstała Biskupianka.



Ma majtochy pod czerwona spódnicą, która powinna mieć coś ponad 100 zakładem - oby nikt nie liczył hahaha, koszulę z haftem przy rękawach i okazałym kołnierzem, i blezerek, choć oryginalnie chyba to sukienka... Do tego wspomniana kopka na głowie i czarne buty na nogach.



Jest gospodarna, utalentowana wokalnie i tanecznie, oraz nie ma weselszej Biskupianki, ponad tą :)

Teraz czekamy na werdykt biegłych w temacie i trzymamy za siebie kciuki prosząc i o Wasze :)

***


Za parę dni trzecie urodziny Kingi więc i losowanie Candy naszego, na który wciąż zapraszam chętnych :)

Dziękujemy za odwiedziny i ściskamy gorąco :*

piątek, 17 lutego 2012



Pewna Pani zamówiła króliki...



Króliczka, nazwana przez Kingę roboczo Ciocią, miała być prezentem dla Niemowlaczka. Uszyłam więc królicę delikatną, różową, wyjątkowo kochającą i szalenie opiekuńczą. Ubrałam ją wiosennie jako, że nie tylko wiosna niedługo nastanie, ale i rodzące się życie jakoś tak bezpośrednio przypasowało mi do radosnego świata pierwszych promyków słońca...



Piłkarz za to miał być prezentem dla Jej Synka. Ubrany w krótkie spodenki wyglądał mi goło, więc założyłam mu długi dres z lampasami i bluzę, a na głowę wcisnęłam daszek. Niestety zupełnie zapomniałam o piłce i ewidentnie jej brakuje.
Obiecuję ją niedługo dosłać...
Żeby projekt był bardziej udany niż okazał się teraz...

***


Ja chyba jakieś przemęczenie wiosenne łapię.

Kama, nasz pies schroniskowy, też ma jakieś odbicia pod czaszką i jako, że spałam po 2-3 godziny w nocy, postanowiłam częstować Ją przed snem tabletkami uspokajającymi...Tak się bowiem porobiło Jej w życiu, że zimę przechodzi strasznie, zamieniając się z psa w jakieś bojaźliwe o wszystko COŚ. Dotąd jak jechała solniczka, samochody, ktoś szedł ulicą, już miałam biegi po mieszkaniu, ale od niedawna nawet cisza powoduje u Niej leki i na prawdę denerwujące zachowania...
Nie wiem co z Nią robić...

***


Ściskam Was gorąco i dziękuję za wszystko.
To tak wiele znaczy...

piątek, 10 lutego 2012

Koleżanka poprosiła mnie o królicę dla Małej Dziewczynki, która wiele potrafi i dorówna temperamentnej, Młodej Damie :)



Powstała więc Diabliczka...
Królica w różach pudrowych, z długimi, słodkimi uszami, ciepłymi galocichami i niewinnością na twarzy. Jako jednak, że podobnie jak jej Nowa Właścicielka ma dużo za tymi słodkimi uszami, ubrana została w nieco drapieżną,mieniącą się ciemno bordowym kolorem, zmieszanym z szarościami piekielnymi, sukienkę. Dodatkowo na głowę, zamiast delikatnych kapeluszy czy kwiecistych upięć, dostała opaskę z różkami i już była gotowa na podbicie świata.

Nie pozwoli sobie bowiem w kaszę dmuchać, dopnie swego, nie raz z zaciśniętymi pięściami i grymasem złości na pyszczku, ale na prawdę jest bardzo przyjacielska, kochana i wesoła. Pozory przecież mylą a i lepiej być przebojową, niż szarą myszką na posyłki...




Mam nadzieję, że obie, i Nowa Właścicielka, i Diablica, będą z siebie czerpać garściami i wspaniale żyć razem :)



***


Ja oczywiście dziękuję za wszystkie odwiedziny i, szczególnie, pozostawiane po sobie śladu. To bardzo miłe i dodaje nie tylko uśmiechy=u an naszych twarzach, ale i spełnienia, dopełnienia :)

Ściskamy z Kingą gorąco :*

wtorek, 7 lutego 2012

Elianioł



Dla znajomych i przyjaciół robię już latem małe prezenty na zimowe chwile. Zamykam im po prostu lato na zimę. Takie małe co nieco, nie raz dziwne, zazwyczaj nie do dostania w sklepach.
Eli wysłałam w te mrozy nasze dżem z dyni i pomarańczy oraz dżem z cukinii i galaretek.
Mam nadzieję, że jej zasmakują/ zasmakowały...




Uszyłam Jej też anioła.
Na ciepłe dnia ale i z ciepłem w sobie.
Ubrałam go w spodenki ozdobione na mankietach, z pasem koronek pod sukienką, ciepłą w barwie, zwiewną sukienkę w różach z kwiecistym gorsetem, a w rękę dałam kurę, dopełniając wszystko sercem pełnym miłości i chęci wsparcia.

Ela poprawiła tylko fryzurkę i uważam to za wspaniały krok.
Mało tego!
Chciałam zrobić tak samo, ale uległam sugestią koleżanki i ... ktoś inny musiał czytać mi w myślach ;)




***

Ja, jak wspominałam, "jadę na rezerwie internetu" więc odwiedzam Was i podziwiam, ale ze słowami poczekam jeszcze te 3 dni :/
Muszę, muszę zmienić operatora bo wykończę się...

Candy...ludziki, candy trwa :)

Ściskam Was gorąco i dziękuję :*

niedziela, 5 lutego 2012

Marynarz w Łodzi.



Nie wiem co się dzieje ale ostatnio "jadę na ssaniu" z internetem, aparat szwankuje już na całego a dzięki temu, że Kinia zakończyła przygodę z poobiednią drzemką mam strasznie mało czasu na...wszystko ;)



Uszyłam jednak króliki dla łódzkiej Cepelii, gdzieś koło rynku głównego i dziś postanowiłam pokazać jednego z nich, Marynarza. Pozostała jeszcze Natalia i Kinga, którym imiona nadała moja Kinia, ale to może jutro uszyje ostatni kapelusz, to pochwale się co wieczorami powstało.



Marynarz ma spodnie z morskim klimatem łodzi, bluzkę w błękitne paski i kapelusz ozdobiony czymś na wzór marynarskiego węzła ;)
Jest obierzy światem i, choć opisuje go zmarznięta i przeklinając kamienicę z wielkimi oknami, wysokimi budami i piecami kaflowymi, w których w te mrozu muszę palić od rana do wieczora...widzę w nim ciepłe lato i zapowiedź przyjemności wszelakich.

***


I dziękując wszystkim za odwiedziny zapraszam nieustannie na candy, misiobranie :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...