czwartek, 28 lipca 2011

Malina


Nigdy nie poznałam żadnej Maliny i nie wiem dokładnie jakie są ale moja Malina jest bardzo uczuciowym stworzonkiem, pełnym miłości, współczucia i delikatności pod każdym względem.
Jest nostalgiczna, marzycielska i nie raz nieobecna. Nieco też z niej nierozgarnięte dziewczę i przy tym nieuważne, wiecznie zamyślone i niesamowicie poobijane, ale w tym tkwi całe jej piękno i magiczność przyciągania każdego do siebie.


Kocha delikatność i w stylu bycia i ubrania, więc tutaj ma czerwoną sukienkę z marszczoną górą, na której jest delikatny żabot wykończony koronką. Ta sama koronka jest na dole spódnicy, która marszcząc się sowicie w pasie ślicznie układa się na jej biodrach, odsłaniając frywolnie długie, delikatne pantalony z babcinej, zapewne szafy.
Ma też butki brązowe z czerwoną wstawką i perełką na górze, zapinane w kostce oraz delikatną apaszkę niedbale zawiązaną na długiej, łabędziej szyi.


Jej oczy czarują i chwytają za serce mocno szarpiąc uczuciami :)

***

Zachęcam do uczestniczenia w zabawie z poprzedniego postu.
Pokazałam dziś Malinkę żeby osoby bezdzietne nie czuły się zawiedzione gromnie odwiedzając blog i nie znajdując nic dla siebie.
Oczywiście i mamusie, mam nadzieję,nacieszą oczy :)

***

Co do lal jeszcze...
Pracuję nad nimi pracuję...
Zauważyliście coraz bardziej rozbudowane dłonie?
Podoba się?
Mi tak :)

Butki też mają innowację - malowane są...ale to nie będzie stały punkt lalek, bo szyte mają jednak swój urok :)

***

Dziękuję Wam kochani za wszystko
Buziak :*

Mama na czasie



Dziś niecodziennie.
Pewnie wiele z Was dopiero liźnie przez to mojej historii ;)

Otóż zostałam ambasadorką portalu Mama na czasie , stworzonego z myślą o nowoczesnych rodzicach, którzy dzięki niemu mogą cieszyć się z wymiany doświadczeń i wiedzy, zadawać pytania i znajdować na nie odpowiedzi, oraz radzić innym rodzicom zgodnie z własnymi przeżyciami dnia codziennego.
Jest to bardzo fajne miejsce spotkań, pogawędek i niesamowita skarbnica wiedzy, do której, jako mama dwulatki serdecznie Was zapraszam.

Żeby nie być gołosłownym i jeszcze bardziej zachęcić Was do tworzenia tego miejsca zostałam poproszona i zorganizowanie konkursu / dyskusji dla aktywnych mam. Jego regulamin można przeczytać tu
a temat rozmowy brzmi:


Ja przed pojawieniem się Kingi zajmowałam się najpopularniejszym czytaniem książek, oglądaniem filmów, słuchaniem muzyki.

Gdy urodziła się Kinga nadal więc robiłam to co lubię ale i też, w perspektywie samotnych wieczorów, gdy dziecko spało, moje zapędy przestały mi wystarczać.
Zaczęłam więc szperać po internecie, gdzie natknęłam się na blogi z rękodziełem. Tu spodobało mi się dzierganie, tam wyplatanie koszyków z papierowej wikliny, ozdabianie urządzeń codziennego użytku itd. Zatonęłam w chęciach i wspaniałych obrazach napędzających jeszcze bardziej owe chęci, zastanawiając się czym się zająć, aż los zrobił swoje.
Dostałam bowiem swoją pierwszą maszynę.
Przywieziona z jakiejś "wystawki", nieco stukająca, uśmiechała się do mnie nieśmiało prosząc o wprawienie w ruch...
W końcu kupiłam pierwsze kawałki materiału i uszyłam koszyki na zabawki :) Po koszykach i kolejnych szperaniach wyskoczyły spod igły pierwsze króliki, które zaczęły ewoluować, anioły, misie, lalki i co nie tylko, które zasiedliły już chyba wszystkie kontynenty świata i wiele miast Polski.
Po prostu "wpadłam jak śliwka w kompot" odnajdując hobby właśnie po narodzeniu Kingi, kiedy to ograniczone zostały wyjścia z domu, z racji posiadania małego mieszkania musiałam zrezygnować z oglądania filmów w ilości niepozwalającej zostać kinomanem, a i książki kończył się w zastraszającym tempie a ja miałam wciąż mało i mało...
Maszyna zaspokoiła więc moje dążenia, uśmiechnięte buźki dzieci zachęciły do dalszego szycia, a pozytywne reakcje na kolejne rzeczy wciąż pchają do dążenia do doskonałości i stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej...

Jak więc u mnie odnalazłam hobby dla siebie?
Cudownym zbiegiem okoliczności i zachętą wielu radosnych serc...dzięki dziecku, które choć zamknęło przede mną niektóre drzwi, otwarło kolejne, dotąd nieznane :)...

A Wy? Pochwalcie się własnym sposobem na świat tylko dla siebie...

Dwie najaktywniejsze mamy zostana nagrodzone upominkiem w postaci zestawu kosmetykow Body Shop
- logujcie się więc w serwisie
- opowiedzcie w temacie o swoim sposobie na hobby tylko dla siebie
- linkujecie swoje odpowiedzi wraz z nickiem i wstawiacie w komentarzach pod tym postem
i...twórzmy to miejsce razem :)

niedziela, 24 lipca 2011

Tereska


Tereska jest szlachetna, uczciwa, pracowita i wytrwała w swoich postanowieniach.
Ma silny charakter pchający ją do działania i potrafi uparcie dążyć do celów. Stara się realizować plany mimo przeciwności ale nie robi przy tym nikomu krzywdy - całe szczęście :)
Silna z niej babka.
Rozsadza ją energia, ambicja i upór.


Jest jednak bardzo uczuciowa, choć na początku znajomości raczej zamknięta w sobie. Porywa innych w swoim pędzie i zaraża działaniem
Modę...potrafi polubić, choć stawia głównie na wygodę.

Tutaj założyła fioletową bluzkę ze spódnicą, ozdobioną bawełnianą koronką. Na nogi założyła klapeczki z trzema paskami, na szyję klucz na łańcuszku, a torba na skarby tylko dopełnia wygląd pędziwiatra.
Włosy zaplotła w warkocze a na nadgarstku znalazła się ulubiona bransoletka.
Majty też ma...hihihi


Ot...taka z niej pędząca Tereska :)

***

Pochłonęły mnie te lalki całkowicie i wciąż dążę do precyzji, dopracowania wykroju, "idealności" wyglądu.
Uczę się malować, farbować, kolorować i upinać.
Głowa jest z bombki, ręce od chińskiej lalki, nogi od anioła z przerobionymi stopami, wciąż poprawianymi udami itd a korpus nadal nie ma swoich wymiarów bo a to jest z talią, a to bez, nie raz jest szerszy a nie raz szyjka zdaje się za cienka...
Ćwiczę więc, kombinuję, pracuję gorliwie

Muszę też w końcu nauczyć się robić porządne zdjęcia bo te nie oddają całego piękna lal. Nie widać ich rumieńców, wystających coraz bardziej nosków, wymiarowości twarzy, która nie jest płaskim kawałkiem wypchanego materiału, a ma też swoje zróżnicowanie...

***

Dziękuję za wszystko.
Każde odwiedziny to prawdziwa nagroda dla mojej pracy, komentarz to niesamowita radość a chęć przygarnięcia lalki to jak wisienka na torcie.

Buziaki :*


ps: Tereska nie ma jeszcze swojego domu...

środa, 20 lipca 2011

Angelika


Angelika to lalka miła, życzliwa dla innych i posiadająca sporo subtelności i wdzięku. Ma dobry ale zarazem słaby charakter. Jednakże często kieruje się bardziej sercem niż rozumem. Dlatego rzadko realizuje swoje plany, gdyż i silnej woli jej brakuje :)
Kochana jest i kocha całym sercem.


Jest niesamowicie delikatne również w wyglądzie. Jasne włosy jedwabne, brązowe oczy z pewnym rodzajem smutku i delikatnie różowe usta dają wyjątkowe wrażenie kruchości istoty. Przyciąga więc wzrok i wydobywa rodzicielskie odruchy :)

Ma białą podkoszulkę, koronkowe "coś" :), i tunikę w żółte kwiaty z dużymi, drewnianymi guzikami. Spodnie rybaczki, szczodrze marszczone, ozdobione są perełkami, podobnie jak butki.



Była szyta dla Pani Urszuli z Sosnowca, dla jej mamy, więc starałam się przekazać uczucia jakie Ona miała przekazywać.

***
No i oczywiście ślemy z Kingą wielkie buziaki.
Obie cieszymy się każdą wizytą i każdym komentarzem tak samo mocno :)
Dziękujemy
***

Dziękuję Penini za wskazówki co do farbowania :*
Jeszcze muszę popracować bo to już nie biel ale jeszcze nie naturalny kolorek...Pachnie jednak ślicznie i już planuję nowe mikstury
Buziak :*

sobota, 16 lipca 2011

Mysz Matylda


Pamięta ktoś w ogóle, że kiedyś uszyłam mysz?
Tak tak. Była szyta mysz w naszym domu i nawet fajnie wyszła. Postanowiłam więc zrobić powrót do przeszłości i uszyłam Matyldę, bardzo ciepłą, rodzinną i niezwykle sympatyczną myszkę.


Jest mięciutka, różowiutka i przyodziana w bawełnianą sukienkę w kwiatki, wykończoną koronką.

***

Widzę, że jednak Wiktoria wiodła prym u prawie wszystkich odwiedzających Kokeshi :)
Ciekawe jak spodoba Wam się kolejna lalka.
Możliwe, że będzie do przygarnięcia bo zamawiająca ją pani zapadła się pod ziemię :)

***

Dziękuję za niezwykle liczne odwiedziny.
Tego mi trzeba
Buziaki

czwartek, 14 lipca 2011

Candy - objawienie :)


Ela się nie odzywa. Nie wiem więc czy dostała już wygraną candy, ale nie mogę wytrzymać żeby czekać dłużej.
Mam nadzieję, że zdjęcia jakieś zrobi i wyjdą lepiej niż moje, bo anioł, jak dla mnie, jest całkiem fajny :) nowy przynajmniej na pewno, bo nigdy wcześniej nie robiłam sielskiego anioła, tak srojnego i efektownego ;) - jak dla mnie oczywiście.


Anioł ma jakieś 30 cm (nie zmierzyłam więc nie wiem dokładnie), może więcej. Ubrany jest w suknię w stylu sielskim, na głowie plecioną jesienią zeszłego roku aureolę - wiedziałam, że na coś to się przyda, a w rękach dzierży koszyczek, wydębiony od pani z kwiaciarni i siłą oderwany z ozdoby jej sklepu :)
Do tego znalazła się jedna perełka, jeden kawałek koronki, sporych rozmiarów skrzydła i włosy zaplecione i podpięte w ślimaczki :)

Mam nadzieję, że Eli taka wygrana przypadnie do gustu.

wtorek, 12 lipca 2011

Kokeshi

Te poprzednie "hieroglify" oznaczały właśnie lalkę kokeshi. Zamówiła ją u mnie Pani Ania, która widziała moje prace na jednym z jarmarków - w Będzinie, zdaje się więc tym bardziej się cieszę, że Pani zachwycając się moimi pracami chyba wiedziała co mówi ;)

Lalkę szyło mi się nad wyraz szybko i miło. Od razu praktycznie wiedziałam jak ma wyglądać, choć wciąż "wizja" ta ulegała poprawianiu.
Gdy jednak usiadłam do maszyny zapomniałam spać niemal. Gdybym nie miała świadomości, że o 6 muszę wyskoczyć żwawo z łóżka i zając się już łażącym dzieckiem ;) "machnęłabym" lalkę w jedną no :)



Uszyłam ją z materiału, który chyba czekał na tą właśnie okazję. Odleżakował bowiem długo ale nadawał się jak mało jaki :)
Do tego "uplotłam" butki, dodałam kolczyki, patyczki do wełnianych włosów i powstała lalka o bardzo przyjaznej twarzy :)

Pani Ania odjęła to i tam, dodała to i tam, i teraz Kokeshi zdobi jej sypialnię - oby była zadowolona.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Candy - wyniki :)

Aparat odmówił posłuszeństwa. Wyładował się akumulatorek, czego nie zauważyłam, a chcąc podać wyniki Candy, zrezygnuję z obfocenia procesu i podam bez ogródek, że gratuluję

wygranej zabawy.

Podaj Elu adres bo już u drzwi stoi niespodzianka.

Dziękuję oczywiście wszystkim za liczny udział w zabawie i zachęcam do śledzenia bloga, choćby w oczekiwaniu na kolejną zabawę, już wkrótce.

czwartek, 7 lipca 2011

Maja


Maja, Żyrafka niesamowicie wesoła, inteligentna i taktowna zaróżowiła sobą co najmniej pół świata.
Bardzo eko z niej istota i swoją postawą stara się zarazić wszystkich.
Ponad wszystko kocha więc naturę i swoim zachowaniem, stylem ubrania i życia przestawia najlepsze cechy swoich przekonań.
Jeśli więc coś zje, najlepiej żeby było z własnego ogródka, jeśli ubierze się, to w naturalne, nieraz zgrzebne ciuszki.
Uwielbia przy tym literaturę wszelką i ruch, pod wszystkimi postaciami.


Jest kolejną przyjaciółką Milenki, która przypomnę, że ma już aniołka i misia i królika...a wszystko romantyczne i pełne ukrytych charakterów sprzed wielu lat...
Mam nadzieję, że i Maję polubi tak, jak wcześniejsze istotki, które ślą wciąż listy pełne zachwytów nad Malutką :)

***
A lalką jest już gotowa...
Spać zapomniałam ale ją uszyłam :) tak szybko, że czułam niedosyt.
Będzie u nowej Pani w poniedziałek, więc tylko podgrzeję Waszą ciekawość zdradzając, że to...

こけし人形
***
Dziękuję ślicznie, jak zawsze, za Waszą obecność.
Jest tu Was coraz więcej i...cieszy mnie to niesamowicie :*

Niedługo koniec Candy....

poniedziałek, 4 lipca 2011

Anioły


Anioły zrobiłam na Jarmark we Wschowie. Niestety nie czuwały nad dobrą pogodą podczas imprezy i mam nadzieję, że choć czuwać będą nad osobami, które je przygarnęły :)


Pogoda była straszna, ale impreza nad wyraz udana, pod każdym względem i za rok myślę, że też się tam rodzinnie pojawimy :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...