Szyję. Szyję wszystko, co jest Ci potrzebne do sprawiania przyjemności innym, upiększania Twojego otoczenia, spełniania marzeń. Uszyję dla Ciebie zabawki, o których marzy Twoje dziecko, ale również poszewki na niestandardowe pościele, ukochaną torbę, obrus... Napisz do mnie! Spełnię Twoje marzenia :)

niedziela, 29 grudnia 2013

Nowość na rynku - Mollie Potrafi

Jako, że prócz szycia, nasze życie kręci się wokoło garów, co pokazujemy na W garze mieszane, zauważyłyśmy, że wciąż na rynku przodują kulinaria. Dzieje się tak również w czasopismach. Nieustannie powstają nowe pozycje, które zazwyczaj zachwycają polotem, nowatorskim podejściem do tematu i...zdjęciami, które chciałoby się zjeść, i to bez popity ;)
Istnieją oczywiście jakieś robótkowe gazetki na temat drutów czy szydełka, Burda i tym podobne do szycia ale...brakowało mi wciąż skumulowania wielu inspiracji w jednym miejscu. Tak, żeby i druciary znalazły coś dla siebie, i sutaszytki, i innej maści kreatywne, zaradne, oryginalne i zręczne osoby hehehe, takie jak my ;)

Pobiegłam więc szybko do kiosku, gdy dowiedziałam się o nowości rynkowej...


"Mollie Potrafi", wydawnictwa AVT - Korporacja Sp.zo.o zdawało się, że trafiła w niczym dotąd nie wypełnioną niszę. Może coś-tam-gdzieś-tam...ale w mniejszych miastach, dzięki tej pozycji zapewne zawrzało. Osobiście nie mam dojścia do Emliku a Kolportery itd też nie rozpieszczają naszych potrzeb, więc uścisnęłam czasopismo mocno i pobiegłam do domu...


Okładka wydawała się krzyczeć, że oto mamy coś, co postawiło przed sobą za zadanie, wykorzystanie papieru sortu wc :) Nie jest w tym nic złego. Tak nazwałam szorstki, matowy papier którym szczyci się np "Smak", znany wśród kulinarnych entuzjastów. Byłam więc przekonana, że środek będzie równie szorstki, klimatyczny, nieco jak z dawnych lat. 
Smak tym urzeka. Jest wielkim tomidłem, zawsze interesującym i powalającym dobrze dobraną zawartością. Tego samego chyba spodziewałam się po "Mollie".
Po otwarciu gazety zdziwiłam się więc, że wszystko jest tanio śliskie. Tzn niby kartki kolorem kipią, niby są gładkie i delikatne, ale jednak trącą taniochą...Tak, jakbym w ręce miała Tinę, Naj, czy inny rodzaj "lepszej półki, niskiej półki gazety". 
Czy to źle? Ano mi osobiście kłóci się tu okładka z wkładką ;)


Zawartość fajna. Interesujące inspiracje na pewno wykorzystam, może nawet nie raz. Kindze też przypadło do gustu kilka rzeczy, na które mam już zamówienia w stylu:
- mamo usyjesz?
No więc uszyję. Szczególnie, że na końcu czasopisma znaleźć można ze dwa, trzy wykroje. Wykonanie prac też nie jest jakąś tam zawiłością. Tutoriale, w które gazeta obfituje są jasne i zachęcające, więc nie trzeba szyć czy tworzyć latami, żeby móc skorzystać z opisywanych możliwości.


Oczywiście, tak jak zdaje się wspomniałam, znajdzie się tu coś dla każdego. Robótki ręczne zachęcają do zrobienia mitenek, meduzy w stylu Amidurumi, czy 8-bitowego serca. Szyjące zmienią swoją garderobę, robiąc jeden ciuch z połowy szafy ;) czy tworząc muszki dla mężczyzn oraz kolorowe kołnierzyki dla dam. Zrobimy również dżinsowy quilt, torebkę z kwiatem czy aparat filcowy. Oczywiście wszystko, co wykonamy będziemy mogły odpowiednio podarować, dzięki artykułowi "Sztuka dawania".



Mogłabym jeszcze poopisywać Mollie, ale po co?
Sprawdźcie same / sami.
12 zł, które trzeba zapłacić za pozycję jest i dużą kwotą i małą. Po świętach nie płakałam zbytnio nad źle wydaną kasą, ale gdybym gazetę kupowała przed świętami...zastanowiłabym się czy warto...
Punkt widzenia zależy bowiem od punktu siedzenia...

Pierwszy numer chciałam mieć, drugi pewnie też kupię.
Gdy jednak wkurzę się na to, że gazeta bazuje na zagranicznych twórczyniach, zapominając o swoim, jakże barwnym podwórku, zostawię nowość w archiwum...

Tu bowiem, jedynie kilka reklam pochodzi z polskiego podwórka. Reszta żywcem prawie przekopiowana ze, zdaje się, angielskiej wersji, gdzie gazeta wychodzi jako miesięcznik.

Mam nadzieję, że nie będę musiała omijać Mollie szerokim łukiem.
W razie czego macham ręką do wydawców...

Tu jesteśmy, tu...
Blisko, sąsiedzko a równie pasjonująco...

18 komentarzy:

  1. Rewelacyjna recenzja. Nie wiem czy się skuszę na Molly, ale na pewno ją obejrzę w sklepie. Cienki papier też mnie drażni. W przypadku książek rodzaj papieru decyduje nawet o tym, czy je przeczytam....
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aneczka, ja zawsze książkę dotykam i wącham. Jak wydawca nie ma kasy na porządny druk, zazwyczaj nic porządnego nie wydaje hahaha
      Nie wiem jak jest w tym wypadku, ale mam nadzieję, że wszystko się rozkręci i doczekamy się gazety na poziomie.

      Usuń
  2. O, to niespodzianka. Przeglądałam kiedyś numery znalezione w sieci i żałowałam, że u nas nie pojawia się nic takiego. Trzymam kciuki za wydawcę, żeby chciało mu się pogrzebać wśród polskich twórców rękodzieła, bo warto pokazywać coś naszego. Z drugiej strony, jeżeli na starcie idzie na łatwiznę i bazuje jedynie na przedruku wersji brytyjskiej, to kiepsko to widzę. Zobaczymy. Póki co idę obmacać na żywo to cudo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emi każdemu może zdarzyć się falstart. Mam nadzieję, że tu mamy z tym do czynienia. 12 zł to jednak za dużo, jak na kilka tutoriali. Tak z 5 bym dała :)

      Usuń
  3. Myślę że też się skuszę na to czasopismo. Ale Emi ma rację jeśli idzie na łatwiznę to kiepsko to widzę. Pozdrawiam Zosia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu pierwszy numer czegoś zawsze mam. Z ciekawości, z chęci, z marketingowych zabiegów reklam. Nad drugim jednak się zastanowię. Nie wezmę ślepo i nie pobiegnę do domu. Raczej przekartkuję i ewentualnie...

      Usuń
  4. szkoda, ża gazety tak bardzo "kopiują" zagraniczne pierwowzory... ale może pójdą po rozum do głowy...fajnie napisałaś:-)
    Gosieńko- chciałam Ci bardzo podziekować za życzenia świąteczne- to były jedne z piekniejszych ( o ile nie najpiekniejsze :-)) i cieplejszych jakie dostałam ♥♥♥
    niech wrócą do Ciebie, i niech ten 2014 rok da Ci wiele radości , szczęścia i - może trywialnie- spełnienia marzeń♥
    całuski
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, a jakoś mnie przyciąga do Ciebie :) Nawet jak zakrętu nie mogę wyrobić, choć zajrzę, powzdycham...

      Dziękuję za Twoją obecność :)

      Usuń
  5. Gosiu mianuję Cię mistrzynią recenzowania czasopism :) Czadowa jest ta Twoja recenzja ;)
    Życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewelcia hahaha
      Obawiam się, że takich recenzji jeszcze nieco przeczytacie ;)

      Dziękuję za życzenia

      Usuń
  6. Świetna recenzja. Kupić, nie kupić. Na pewno oglądnę. Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Rena. Polecam i również wszystkiego najlepszego :)

      Usuń
  7. Wielkie dzięki za rekomendację czasopisma- muszę skoczyć do kiosku aby zobaczyć na własne oczy i ocenić:) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Debiut „Mollie…” na polskim rynku prasowym jest bardzo udany. Według monitoringu kolporterów, po dwóch tygodniach sprzedało się ok. 50% nakładu, a jest to dwumiesięcznik. Z zainteresowaniem śledzimy też liczne dyskusje internetowe o naszym nowym tytule. Jesteśmy wdzięczni za wszelkie uwagi. Dziękujemy serdecznie autorce tej recenzji. Miło czytać, że zawartość jest fajna. Bierzemy sobie też do serca wszelkie sugestie i uwagi krytyczne, z którymi nie zamierzamy polemizować, bo Czytelnik nasz Pan. Parę spraw jednak wypada nam skomentować ze względu na wierność faktom.
    Jakość papieru. Obawialiśmy się, że okładka matowa wywoła skojarzenia „papier sortu wc”. I tak się stało. A jest to szlachetny gatunek papieru Galerie Art Natura o wysokiej gramaturze 250 g, droższy od błyszczących okładek wielu luksusowych pism. W środku mamy też wysokiej jakości papier powlekany o gramaturze 70 g, nie mający nic wspólnego z tanim papierem 56 g stosowanym zwykle w wielonakładowych pismach ilustrowanych.
    Oczywiście można by jeszcze zwiększyć gramaturę papieru, co zbliżyłoby ten magazyn do estetyki luksusowych folderów reklamowych. Nie pójdziemy jednak tą drogą, bo byłaby sprzeczna z estetyką edytorską licencjodawcy – angielskiego magazynu „Mollie makes”.
    Cena. Magazyn tej klasy mógłby być tańszy tylko w przypadku znacznego (ok. 1/3 objętości) udziału reklam. Raczej na to się nie zanosi. Prosimy nie porównywać „Mollie…” z licznymi tytułami o robótkach ręcznych, bo to pod każdym względem inna bajka. Na marginesie zauważmy, że angielski magazyn „Mollie makes” jest w Polsce znany i czytamy, a jego cena w empikach wynosi 30 zł.
    Materiały z kraju. Chcemy rozwijać dział z materiałami krajowymi. Mamy już konkretne plany i chętnie nawiążemy współpracę z Autorami krajowymi. Nie będziemy jednak zmniejszać udziału materiałów licencyjnych, bo nie przypadkiem na okładce mamy hasło „EUROPEJSKI HANDMADE”.
    Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za uwagi i liczymy na współpracę z najbardziej aktywnymi Czytelniczkami.
    Redaktor Prowadząca „Mollie potrafi”
    Marta Borek-Białecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Redaktor, serdecznie dziękuję za odpowiedź. Jestem zaszczycona i zszokowana jednocześnie.
      Zaszczycona Pani obecnością, zszokowana, że to miało w ogóle miejsce.
      Dziękuję za wskazanie danych technicznych, o których nikt z czytelników chyba nie ma pojęcia. Cenę musimy przyjąć bądź przełknąć ślinę. Niestety to mój pierwszy kontakt z Mollie, bowiem Empikowe czasopisma zagraniczne nie są w moich pułapach cenowych.
      Cieszę się również, że wyczytuję tu obietnicę współpracy z polskimi twórcami. Jest nas tu wiele i w pełnej różnorodności. Jest więc z czego wybierać.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Właśnie dzisiaj zobaczyła po raz pierwszy to pismo na półce. Niestety chwilowo poza moim zasięgiem (cena) miałam nadzieję, że uda mi się kupić w EMPIK-u za punkty z Payback, ale cóż w tej instytucji pisma nie znalazłam, a szkoda.
    Od dawna kusi mnie zrobienie lalki z włóczki , czy dywanika z resztek włóczki... ale ze wstydem muszę się przyznać, żety moja wyobraźnia sięga zakupu pomocy naukowych , bez nich niestety jakość mało co mi wychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  10. pierwszy raz słyszę i jak zobaczę w empiku zajrzę ;) obecnie kupiłam książki Tilda ;)
    Pozdrowionka

    P.S. Świetny post ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...