Szyję. Szyję wszystko, co jest Ci potrzebne do sprawiania przyjemności innym, upiększania Twojego otoczenia, spełniania marzeń. Uszyję dla Ciebie zabawki, o których marzy Twoje dziecko, ale również poszewki na niestandardowe pościele, ukochaną torbę, obrus... Napisz do mnie! Spełnię Twoje marzenia :)

niedziela, 21 grudnia 2014

Anielica Pediatra

Kolejnym prezentem bożonarodzeniowym, zamówionym w naszej pracowni jest anioł dla Wspaniałej Pani Pediatry z Poznania, który został zrobiony w imieniu małej Pacjentki i Jej Mamy.
Otrzymałyśmy odpowiednie wytyczne, Kinga pomogła dobierać kolory, ja zrobiłam resztę pracy i tak oto możemy zaprezentować Anielicę Pediatrę.




Pani Pediatra nosi się elegancko, delikatnie, zawsze z odpiętym fartuchem. Ma średniej długości, jasne włosy, niewielkie okulary i emanuje dobrem. Ma serce na dłoni.

Uszyłam więc anielicę w ciepłych, różowych kolorach z odpiętym fartuchem i fantazyjnymi bufkami na rękawach. Okulary uplotłam z drucika i przykleiłam do twarzy, żeby Pani Pediatra dobrze widziała kochające Ją dzieci. Poza tym dofilcowałam anielską fryzurę, a w dłonie wsadziłam Jej wspaniałe, ogromne serce, symbolizujące oddanie i podejście do małych pacjentów.


Mam nadzieję, że wszystkie trzy pani są zadowolone.
Niech Anioł przypomina każdemu, że drogę, którą przeszedł zawsze dzieli z dobrymi duszami, choćby działo się nie wiadomo co.

sobota, 20 grudnia 2014

Lalka Kalinka


Lalka Kalinka to prezent dla siostrzenicy koleżanki. Na dobrą sprawę była to wspaniała wymianka. Lalka za kosmetyki. 
Napracowałam się strasznie. Lalka też jest wyjątkowa. Najważniejsze w niej jest to, że ma naturalne włosy. Do niedawna pracowałam bowiem w miejscu, gdzie takie cuda można było kupić. Ten kawałek futra wzięłam z przekonaniem, że to włos sztuczny. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że pod doszytym na futerka materiałem jest sama natura. Nieco żal mi zwierzęcia, które na głowie mojej lalki spoczęło ale jest, jest na czuprynie i zachwyca naturalnym splotem, delikatnością i wszechstronnością uczesania. Włos się bowiem nie odkształca, nie wylatuje, nie kruszy itd. Można wpleść w nie palce w gmerać na całego.



Lalka jest duża, do dziecięcych rączek stworzona. Można ją przytulić, zaprosić do spania i brać wszędzie, gdzie z lalką można chodzić.
Jest niesamowicie wesoła. Ma interesującą i wszechstronną osobowość. Żywe usposobienie i towarzyskość powodują,  że wszędzie jej pełno, we wszystkim bierze udział i wokoło niej jest gwarno, głośno, wesoło. Jest niesamowitą przyjaciółką, która potrafi potrząsnąć kimś ale i przytuli, gdy sytuacja tego wymaga. 
Na pewno sprawdzi się jako powiernica wszystkich "dziewczyńskich" sekretów.



wtorek, 11 listopada 2014

Skarpety bożonarodzeniowe


Oj, pod poprzednim wpisem o lalce nikt nie zostawił śladu po sobie. Szkoda. Dużo z Was jednak zajrzało, to też się liczy, Dziękuję.

Dziś, w mojej odgruzowanej pracowni, powstały bożonarodzeniowe skarpety, które zawisną nad kominkiem w Bristolu :)
Myślałam, że robię skarpety dla szóstki dzieci. Jak się okazało, dwoje z obdarowanych to rodzice :) Tym fajniej więc wyszło, że cała rodzinka będzie miała kawałem mojego serca nad kominkiem, jakkolwiek to dziwnie brzmi hahaha



Skarpety wykonane są z wysokiej jakości bawełny. Jakaś tam mega gramatura jest. Najważniejsze, że splot jest gruby, materiał stosunkowo sztywny, wyjątkowo przydatny do malowania. Prócz bawełnianego mankietu z motywem świątecznym reszta jest bowiem wynikiem mojej zabawy w malarza ;) Wszystkich "po fachu" przepraszam za wykonanie, ale starałam się jak mogłam. W razie czego zrobiłam myk, który pozwala na przewrócenie skarpety na lewą stronę i uzyskanie czystej, gładkiej, niezabazgranej wersji :)

Każda skarpeta jest podpisana farbami, wyposażona we wstążkę do zawieszenia ich na kominku. W rzeczywistości bardziej mi się podobają niż na zdjęciach ;) więc jest nadzieja, że rodzina się ucieszy hahaha

***

Mam nadzieję, że do mnie wrócicie :)
Dziękuję za odwiedziny.

środa, 5 listopada 2014

Królewna Różyczka

Królewna Różyczka powstawała długo i z perypetiami. Początkowo miała naturalne włosy z jakiejś skóry, z delikatnymi lokami. Miękkimi, stonowanymi, z "przecierką" siwizny. Bardzo mi się podobały. Uwielbiałam podchodzić, do jeszcze nie gotowej i tarmosić czuprynę.
Niestety, tuż przed wysyłką, pełna zadowolenia, usiadłam naprzeciwko i...ciarki przeleciały mi po plecach. Pomyślałam, że skoro rodzinka, do której lalka ma trafić, jest " nieco alergiczna", włosy na głowie mogą stać się problemem. Tak też się okazało. Zaczęło się więc szukanie alternatyw i...powstały włosy z włóczki, którą lata temu kupiłam, a która wciąż nie była zagospodarowana :)

Potem nogi. Nóg zrobiłam chyba z 6, żeby obrać najlepsze wyjście. Nie chciałam kopytek, jak od owcy, nie chciałam wielkiego platfusa, jak u żyrafy, ale też nie chciałam wiotkiej stopeczki, jak u innych lal. Powstała więc całkiem elegancka noga jestem pewna, że gdyby nie kolanka, na pewno stojąca :)

Pierwsze, naturalne i, niestety, uczulające włosy

Gdy jednak ogarnęłam już temat, moim oczom zaczęła ukazywać się Królewna Różyczka :)



wtorek, 9 września 2014

Puchatek


Królik, zwany u nas roboczo Puchatkiem, pojechał do Poli, którą świat niedawno przywitał. Jest bardzo puchatym królikiem, z loczkami białego, miękkiego futerka, filcowym pyszczkiem, oczkami również dofilcowanymi i sercem miękkim i pojemnym, na wszystkie miłości, którymi niewątpliwie Polę obdarzy.

Nie jest malusim, milusim, bo ma nieco ciała. Tylko dlatego, żeby posłużył małej Poli dłuuuugo, tak długo, jak długie ma uszy ;) Zawsze przecież można doszyć małego kumpla Puchatka ;)



Jest bardzo radosnym królikiem. Biega, skacze, fikołki fika. Gdy nie zdąży się zobaczyć jego samego, zawsze choć poświata rozwianych uszy zostaje po niem na długo. 
Sprytny, miękki i cichy, potrafi zaskoczyć każdego, wyskakując znienacka z radosnym śmiechem.
Uwielbia przytulać się, być głaskanym i samemu rozpieszczać delikatnym dotykiem takim, które małe dzieci uwielbiają.
Poza tym jest niezastąpionym mistrzem rozmów. Wysłucha każdego, każde łzy wchłoną jego łapki i doradzi, jak tylko potrafi z głębi swego filcowego serca.

Mamy nadzieję, że Poli i Puchatkowi będzie dobrze razem.

piątek, 5 września 2014

Owca Malwinka


U nas, od roku, praktycznie wciąż jakieś zmiany. Po staremu zostałam tylko ja, Kinga i nasz pies :) A i tu czas leci. Kinga opuściła mury przedszkola i jest już uczennica zerówki szkolnej (5l), Kama miała małe kłopoty zdrowotne - "małe" a ja...ja to już jestem coraz starsza, brzydsza, grubsza i w ogóle nie mam się w co ubrać hahaha ;) jak każda kobieta w średnim wieku (?) Bardzo dużo pracuję, ale staram się znaleźć nieco czasu na małe szycie.

Dziś przedstawiam więc nową owcę.



Malwinka jest bardzo wesołą owcą. Nieco przysadzista biegała z głuchym odgłosem po naszej podłodze piszcząc z zachwytu. Przypuszczam, że i w nowym domu wprowadza mnóstwo radości, zamieszania i nieco pobojowiska. 
Sukienką w kwiaty, kopertowo zapinaną, potrafi zrobić bowiem taki wiatr ;), że jest jak małe tornado, pełne jednak radości, miłości i letniego orzeźwienia.  Jej przeciągłe beeeeeee jest jak najlepsze lekarstwo na smutki i nudę. Nie ma lepszej, niż Malwinka, owcy na niepogodę...ducha i za oknem.

Z charakteru przypomina mi kilka osób zmieszanych w wybuchowym koktajlu. Jest bowiem wyjątkowo wesoła i swym dobrym nastrojem potrafi zarazić każdego. Oczywiście jest przy tym otwarta dla każdego, wszystkich wysłucha, pomoże w miarę możliwości i zawsze znajdzie wyjście z sytuacji. Ma wartości, których się trzyma, charakteru nadaje Jej specyficzne podejście do życia. Niby jest bowiem wesoła, roztrzepana i wręcz głupkowata, ale szokuje inteligencją, twardym stąpaniem po ziemi i mądrym podejściem do spraw, gdy tylko ją ktoś dobrze pozna.

Na pewno wysłucha niejednych problemów, małych czy dużych.




wtorek, 24 czerwca 2014

Panie Przedszkolanki.

Jakiś czas temu, Pani Patrycja, kupiła u mnie dwie lalki na Boże Narodzenie. Dziś oddałam w Jej ręce kolejne lalki. Tym razem to dwie Panie Przedszkolanki, które uszyłam na zakończenie edukacji przedszkolnej mając nadzieję, że Panie Przedszkolanki, ze swoich "sobowtórów" będą zadowolone.



Niestety nie znam imion Przedszkolnych Cioć, więc napiszę, że "Ciocia Ruda" podobno nosi się na chłopczyce, lubi szerokie koszule i koturny. Butów niestety nie zrobiłam lalkom, ale koszulę uszyłam ;)
Otrzymała też lniane spodnie w gołębim kolorze oraz gorset biały w kropki. Dodatkowo, na szyję, powiesiłam Jej "jedwabny"szal z różami.



Ciocia Blondynka lubi jeansy i błękitne koszule. Starała się więc i Ją zaopatrzyć w odpowiednie atrybuty.Dostała więc jeansowe spodnie z zaszewkami i koszule błękitną w urocze ptaszki. Dodatkowo ubrałam Ją z zielonkawy gorset i "jedwabny" szal z różowymi paseczkami.




Obie panie miały około 40 cm wzrostu, włosy z wełny czesankowej i malowane twarze. Ufam, że Ciocie będą wiedziały jak się nimi bawić i nie zliżą farby hahaha :)

A tak na poważnie...mam nadzieję, że lalki się spodobają.

Dziękujemy WSZYSTKIM CIOCIOM za opiekę nad naszymi maluchami.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...